Prowadząc swój biznes trzeba nieustannie dbać o samorozwój i jakość swoich usług. Każde warsztaty fotograficzne, w których uczestniczyłem, były wartościowe, inspirujące oraz dawały ogrom wiedzy jak i motywacji. Kiedy zaczynałem przygodę z fotografią, tą właśnie wiedzę i inspiracje czerpałem z blogów, studiując zdjęcie po zdjęciu. Czułem jednak, że to za mało, że samo oglądanie zdjęć nic mi nie da. Chciałem zobaczyć jak pracuje ktoś, kogo zdjęcia podziwiam. Aby opowiedział mi co robi i jak robi, że znajduje się w tym miejscu, w którym jest teraz. Zapisałem się zatem na moje pierwsze w życiu warsztaty fotograficzne do osoby, która mocno inspirował mnie w tamtym czasie – Rafała Bojara. Warsztaty te pokazały mi od czego zacząć i jaki kierunek w mojej fotograficznej pracy obrać. Uwielbiam jego styl, klimatyczną obróbkę oraz bardzo emocjonalne kadry. Byłem bardzo wdzięczny za to spotkanie, dzięki któremu wiedziałem już, w którą stronę skierować kroki.

Następne warsztaty pokazały mi jak fotografowie pracują podczas sesji oraz wprowadziły w świat marketingu, a było to u The Snap Shots. Na tych warsztatach mogłem zobaczyć jak Natalia pracuje z parą, jak prowadzi sesje i jak wygląda jej workflow. Cała sesja odbywała się w industrialnych wnętrzach Fabrycznego Atelier, a wpis z tego spotkania możecie obejrzeć tutaj. Te warsztaty zapoczątkowały wiele zmian w moim życiu. Jeszcze wtedy pracowałem na etacie. Pamiętam, jak stałem na dworcu Warszawa Ochota i jeszcze lekko unosząc się nad ziemia po spotkaniu z Natalią i Marcinem nagle spadłem na ziemię, bo przypomniało mi się, że następnego dnia rano znów muszę iść do pracy, która totalnie nie była moją bajką, a atmosfera panująca w niej to zupełnie przeciwieństwo tej pozytywnej energii, która przekazali nam Snapy. Pomyślałem – czy chcę, by tak wyglądało moje życie? Czy chcę zajmować się czymś, co mnie unieszczęśliwia, a nie móc tym, co tak bardzo kocham? Finału możecie domyślić się sami 🙂

Warsztaty u Adama Trzcionki (ktoś nie zna Adama?) kompletnie wywróciły mój fotograficzny świat do góry nogami, za co jestem mu bardzo wdzięczny, bo teraz widzę dużo więcej niż wcześniej. Pamiętam jak po warsztatach byłem lekko wkurzony, że niczego nowego się nie dowiedziałem – aż do pierwszego reportażu. To było jak przebudzenie. U Krzysztofa Krawczyka było bardzo technicznie – odpłynęliśmy parostatkiem w piękny rejs i nauczyliśmy się błyskać lampami podczas reportażu. A kiedy nastała pandemia zgłębiałem wiedzę na webinarach z zakresu fotografii rodzinnej i marketingu u Pani Woźnej – ogrom bezcennej wiedzy.

Malachite Meadow – warsztaty w Pałacu Goetz

Ostatnie warsztaty, najbardziej wyczekane, były u kochanych Malachite Meadow, którym poświęcony jest ten wpis. Spotkanie z Kasią i Kubą otworzyły nowy etap w mojej fotografii, a energia, którą przywiozłem od nich, jest ze mną do dziś. Pokażę Wam zatem kilka zdjęć zakulisowych oraz fotografie z sesji w trakcie warsztatów, na której fotografowaliśmy Julkę i Adriana.

Malachite Meadow to, jak sami o sobie mówią, kolory, to historie, to towarzyszenie, to sympatia, to pasja, to zaufanie, to subtelność, to dokument, to humor. A ja od siebie dodam jeszcze ogromne ciepło, ponieważ dawno nie spotkałem tak sympatycznych, przyjaźnie nastawionych, otwartych, energicznych i opiekuńczych ludzi. Kasię i Kubę z Ma-Me obserwuję od momentu, kiedy na poważnie zająłem się fotografią. Uwielbiam ich słuchać, kiedy opowiadają o fotografii, o swoich parach, które fotografują i o historiach ślubnych. Uwielbiam oglądać ich zdjęcia, które tworzą i w końcu nadszedł ten dzień, gdy wreszcie mogłem ich poznać osobiście. Moje marzenie się spełniło. Znaleźć się tam to była jedna z lepszych decyzji w moim fotograficznym życiu. Ogrom przekazanej wiedzy oraz serdeczność i pozytywna energia Kasi i Kuby na pewno zaprocentują w przyszłości, co przełoży się na zdjęcia, które dla Was tworzę.

Sesja ślubna w Pałacu Goetz

Pałac Goetzów to zapierający dech w piersiach neobarokowy i neorokokowy budynek znajdujący się w Brzesku, w Małopolsce. Pałac jest dawną siedzibą rodziny Goetzów-Okocimskich, właścicieli i twórców Browaru Okocim. Jeśli oglądaliście film “Kler” Wojciecha Smarzowskiego, to na pewno rozpoznacie wnętrza tego pałacu, który służyły jako tło dla kilku scen z Januszem Gajosem w filmie. I właśnie w tych wnętrzach zgłębialiśmy tajniki fotografii ślubnej oraz fotografowaliśmy Julię i Adriana w trakcie zorganizowanej specjalnie dla nas sesji. Był to istny poligon doświadczalny. Pomijając pełne informacji, porad, wiedzy i trików kartki zapisane podczas wykładów, naukę fotografowania detali, to sesja przebiegała bardzo intensywnie. Bardzo praktyczne ćwiczenie, ponieważ reportaż ślubny jest wydarzeniem bardzo dynamicznym, przez co umiejętność szybkiego reagowania jest na wagę złota. Dlatego tak często pada z Waszych ust pytanie “Kiedy zdążyłeś zrobić to zdjęcie?” 🙂

Fotograf ślubny Kraków

Każde warsztaty, na których byłem, sprawiły, że widzę więcej, czuję więcej i dzięki temu mogę robić dla Was jeszcze piękniejsze zdjęcia i miło spędzać z Wami czas. Dobre fotografie to jedno, ale atmosfera na sesji jest równie ważna oraz cała reszta, której na pierwszy rzut oka nie widać. To wszystko sprawia, że Wasze spotkanie ze mną będzie czymś, co bardzo miło będziecie wspominać przez długie lata.

A tu lista tych, dzięki którym to wszystko tak pięknie wyglądało:
Prowadzący: Malachite Meadow
Miejsce: Pałac Goetz
Para modeli: Julia i Adrian ze Skills Montage
Suknia: Robe blanche
Oświetlenie: ILUMI dekoracje świetlne
Dekoracje: BeDeko – kwiatowe atelier Anna Berniak
Papeteria: Blooming Elegant

 

A na sam koniec krótki filmik z tych właśnie warsztatów, gdzie możecie mnie zobaczyć na kilku ujęciach. Wspaniała pamiątka z tych dwóch intensywnych dni.