Sanktuarium na Wiktorówkach, Tatry, Gościniec Góralski Dwór oraz widok na Giewont – w takiej scenerii pobrała się wspaniała para, Monika i Paweł, których historię za chwilę poznacie. Z Moniką i Pawłem poznałem się w dniu ich ślubu cywilnego, rok przed ślubem kościelnym w Tatrach, kiedy to zostałem podarowany przez ich przyjaciół, Lucynę i Grzesia, w prezencie jako fotograf -niespodzianka. Całe przedsięwzięcie było trzymane w ogromnej tajemnicy. W ceremonii brali udział tylko młodzi i świadkowie. No i ja, który to wszystko uwiecznił. I tak o to rok później Monika i Paweł zabrali mnie ze sobą w góry.

Sanktuarium na Wiktorówki – ślub w kaplicy w sercu Tatr

Sanktuarium na Wiktorówkach mieści się w Dolinie Złotej, na wysokości ok. 1145 m n.p.m. tuż poniżej Rusinowej Polany, z której rozpościera się widok na Tatry. Widok zapierający dech w piersi. Miejsce wymarzone dla par, które chcą wziąć ślub w samym sercu Tatr. Sama kaplica to mały drewniany budynek, który powstał w 1936 roku w miejscu, gdzie w 1860 roku ukazała się Matka Boska 14-letniej pasterce. W drewnianym ołtarzu, ozdobionym góralskimi wzorami, umieszczono lipową figurkę Matki Boskiej Jaworzyńskiej. Sanktuarium i polanę wielokrotnie odwiedzał kardynał Karol Wojtyła. Droga do sanktuarium w całości przebiega leśną utwardzoną ścieżką i jej pokonanie zajmuje około 20 minut. I tą właśnie drogą, w górskich butach, Monika z woalką we włosach, a Paweł w t-shircie, wchodzili przyszli małżonkowie, by za chwilę ubrać się w stroje ślubne i założyć sobie obrączki.

Gościniec Góralski Dwór znany z serialu “Szpilki na Giewoncie”

Gościniec Góralski Dwór to restauracja znajdujący się w Kościelisku, z niesamowitym widokiem na Giewont i z nieziemskim jedzeniem. Jeśli kiedykolwiek będziecie w pobliżu, koniecznie musicie odwiedzić to miejsce. Nie pożałujecie. Gościniec Góralski Dwór na pewno kojarzycie z telewizji, gdyż służył jako pensjonat Lucyny w serialu “Szpilki na Giewoncie” telewizji Polsat.

Fotograf ślubny Zakopane

Zapraszam Was do obejrzenia reportażu z tego wyjątkowego dnia Moniki i Pawła, którzy, w położonym na górskim szlaku malowniczym Sanktuarium na Wiktorówkach, powiedzieli sobie sakramentalne “tak”. Niezmiernie się cieszę, że mogłem uczestniczyć w tak ważnych dla nich chwilach. I te chwile uwiecznić. Przed Wami piękne widoki Tatr, znany wszystkim Giewont, Rusinowa Polana oraz Gościniec Góralski Dwór. Poniżej zapis tego dnia oraz sesji plenerowej, która też odbyła się w górach. Hej!

Ceremonia: Sanktuarium na Wiktorówkach / Dominikanie, Tatrzański Park Narodowy
Przyjęcie: Gościniec Góralski Dwór / Kościelisko
Tort i ciasteczka: Cukiernia Samanta / Zakopane
Fryzjer: Salon Fryzjerski LOOK Natalia Jarząbek / Zakopane
Make-up: Rozeta by Ewa Stopka / Witów

Morskie Oko i Dolina Pięciu Stawów

To był naprawdę fajny wyjazd. Z Moniką i Pawłem fotografowanie to już nie praca – to czysta przyjemność. Zwłaszcza, gdy otaczały nas góry. Pierwszą część pleneru wykonaliśmy w Dolinie Chochołowskiej. To tutaj kręcono sceny do filmu “Potop” i serialu “Janosik” – kolejne filmowe akcenty. Natomiast na drugą część pleneru wybraliśmy się kilka tygodni później i jeszcze nie do końca wiedziałem na co się piszę. Nigdy nie byłem w górach, więc gdy tylko dotarliśmy nad Morskie Oko, ten widok zaparł mi dech w piersiach. Trafiliśmy na wyjątkowo piękną pogodę tej jesieni, co spotęgowało efekt.

Sesja ślubna w Dolinie Pięciu Stawów

Kolejnym punktem po Morskim Oku była Dolina Pięciu Stawów. I to była droga przez mękę… Oczywiście, kocham fotografować, dla pięknych kadrów zrobię wszystko, ale wybaczcie, nie jestem sportowcem. Gdyby nie doping Pawła i wsparcie mijających nas turystów, chyba bym nie dał rady. Ale gdy już weszliśmy na szczyt, w momencie zapomniałem o zmęczeniu. Te widoki na zawsze pozostaną w mojej pamięci, tym bardziej, że miałem możliwość uwiecznione je na zdjęciach. Gdy schodziliśmy, powoli robiło się ciemno. Był to najbardziej ekstremalny moment tego wyjazdu schodząc po stromych skałach w zupełnych ciemnościach. I nie wiedziałem czy jest mi tak gorąco z wysiłku czy dlatego, że walczę o życie… Gdy dotarliśmy z powrotem pod Morskie Oko czekał nas jeszcze kilkukilometrowy spacer do parkingu. Dookoła panowała cisza, a otaczająca nas ciemność sprawiła, że można było podziwiać rozgwieżdżone niebo. Było magicznie. Ten wyjazd odczuwałem jeszcze kilka dni później, ale było warto. Zapraszam do obejrzenia efektów naszej pracy. Miłego oglądania, hej!