Czasem zdarza, że fotografuję z pozoru zwykłe sytuacje, takie jak spacer, zabawa z dzieckiem czy rozmowa dwojga ludzi, ale czy takie z pozoru zwykłe chwile nie są na swój sposób niezwykłe? Tak właśnie wygląda sesja rodzinna w stylu lifestyle, gdzie fotografujemy naszą codzienność bez pozowania uwieczniając nasze wspólne, rodzinne chwile.

Rusinowa Polana – sesja rodzinna w górach

Na zdjęciach, które zaraz zobaczycie, znajdują się osoby, które niebywale często fotografuję. Najpierw ślub na Wiktorówkach, sesja ciążowa i pierwsze chwile ich dziecka, a teraz rodzinny wyjazd w góry. Para, dla której pracowałem, a teraz zostali ze mną na dłużej. I bardzo mnie to cieszy, bo uwielbiam z nimi spędzać czas – nie tylko na fotografowaniu.

Kiedy zbliżał się termin wyjazdowego ślubu w górach Sławki i Huberta w Osadzie Maruszyna, który możecie obejrzeć na moim blogu, wraz z Moniką i Pawłem i malutkim Filipem postanowiliśmy wykorzystać ten wyjazd jako krótki urlop i przy okazji wykonać sesje rodzinną. Pierwszą odwiedziliśmy Rusinową Polanę, z której można podziwiać panoramę Tatr. Sesja rodzinna w górach, w takim miejscu to coś niesamowitego. Tego dnia pogoda zmieniała się jak w kalejdoskopie, z całkowicie zachmurzonego nieba i spowitej mgłą polany co chwilę pokazywało się słońce na niebieskim niebie ukazując nam wspaniały majestat gór. W drodze na Rusinową Polanę zatrzymaliśmy się przy Sanktuarium na Wiktorówkach, gdzie Monika i Paweł wzięli ślub. Było to niezwykle miłe uczucie znaleźć się tam znów, wszystkie emocje związane z tamtym dniem odżyły.

Dolina Kościeliska – sesja rodzinna w górach

Następnego dnia rano, kiedy szykowaliśmy się do powrotu do domu postanowiliśmy pod drodze udać się jeszcze na spacer Doliną Kościeliska, gdzie na szczycie czekała na nas pyszna szarlotka. No i oczywiście piękne widoki, ale nie ukrywam, że szarlotka była mocno motywująca w wejściu na szczyt. I tak o to wyjazd dobiegł końca, a sesja rodzinna w górach Moniki, Pawła i Filipka pozostanie wspaniałą pamiątką uwieczniona na fotografiach nie tylko dla nich, ale także i dla mnie 🙂